Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem trosk i zmartwień. Przejmowania się, frustracji i złości.
Jeden dzień wszystko zmienił, sprawił, że ze wszystkim się pogodziłam. Ci, co mnie w większym bądź mniejszym stopniu zawiedli, nie wywołują we mnie już takich emocji. Stają się obojętni. Nie są warci od groma moich emocji.
Tamten dzień sprawił również, że Ty, na nowo, stałeś się dla mnie najważniejszy. To z Tobą mieszkam, na Tobie mi zależy, to Ty łapiesz mnie za rękę, mimo że śpisz. To na Twojej piersi leżę i wsłuchuję się w Twój oddech, synchronizując go z moim. Ty jesteś ze mną i przy mnie w każdej sytuacji, nie oni. Dlaczego więc nie wpadłam na to wcześniej? Dlaczego wcześniej nie zaczęłam się skupiać na Tobie, zwłaszcza, że wobec Ciebie nie mam negatywnych emocji?
Tego dnia poczułam się lekka i wolna. Jakbym zrzuciła pętające mnie łańcuchy.
Jednak nie mam pojęcia co wydarzyło się tego dnia, nie wiem jak się uwolniłam, dlatego nie mam też patentu na przyszłość.
Nie martwi mnie to, bo jest pięknie.
Ale tak cudownie żyć z taką świadomością..
OdpowiedzUsuńtaką mam ochotę położyć się na męskiej klacie...
OdpowiedzUsuńDbaj o niego.. ;)
OdpowiedzUsuńKochaj go ;) oboje się kochajcie :))
OdpowiedzUsuńCieszę się, że doszłaś do takich wniosków. Taki mężczyzna to Skarb :)
OdpowiedzUsuńdobrze, że doszłaś do takiego wniosku, bo... szkoda nerwów i stresów na ludzi, którzy nawet się tym nie przejmują. wydaje mi się, że to kwestia nabrania dystansu i umiejetnosci wartosciowania znajomosci. dobrze, ze masz takiego faceta obok siebie :)
OdpowiedzUsuńJakiś czas temu też doszłam do takiego wniosku.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że jest On.
i chyba życie wróciło na odpowiednie tory..:)
OdpowiedzUsuńJuż zapomniałam jak to jest, zrzucić cały ciężar dnia
OdpowiedzUsuńi wieczorem wtulić się mocno w najważniejszą osobę na świecie.