Nie jestem kobietą wyjątkową, inną niż wszystkie.
Jestem kobietą, która bierze tabletki antykoncepcyjne.
Jestem kobietą, która nie ma ochoty na seks.
Znasz to?
Jestem oschła, pocałunki nie smakują, jestem znudzona.
Czuję pieszczoty na swoim ciele, czuję dreszcze, czuję jego dotyk na wrażliwych punktach mojego ciała, czuję jego zapach. On jest romantyczny, uczuciowy, słodki, gwałtowny, ostry, robi wszystko co lubię. Robi to dobrze. A ja...? Nic...
Leżę jak kłoda albo udaję, że mi dobrze.
Kocham mojego faceta.
Nienawidzę mojego braku libido.
Wstyd mi za siebie. Mam poczucie winy, podczas gdy on jest wyrozumiały, spokojny i ciągle próbuje. Przez ostatnie lata, odkąd biorę pigułki, w dwóch dziesiątkach zamknie się moja inicjatywa.
Chyba czas z nimi skończyć i odzyskać cząstkę siebie. Bo przecież jeszcze nie tak dawno, niezła nimfomanka ze mnie była.
mnie też wydaje się, że najlepszym wyjściem będzie odstawienie tabletek. słyszałam też, że od nich się tyje. ;p
OdpowiedzUsuńJa nie przytyłam, jedyny minus to właśnie spadek libido.
Usuńco najważniejsze to pierwsze- kobieto! czołem o podłogę i dziękuj za cierpliwego, starającego i wyrozumiałego.
OdpowiedzUsuńuwierz- niewielu jest takich.
odstaw cholerstwo bo przecież jakby nie patrzeć- dobry seks jest zawsze... po prostu świetny ;-)
Już nie raz biłam się w pierś i odmawiałam modlitwy dziękczynne. ;)
Usuń