115. Bez serca

Moje serce, przepełnione radością i dumą pękło na kilka kawałków i nie zapowiada się, abym była w stanie je posklejać.
Straciłam serce do pracy, w której jeszcze do niedawna czułam się jak ryba w wodzie. Dobre zarobki, kontakt z ludźmi, jazda samochodem, samodzielność - nagle wszystko przestało mieć znaczenie - i to wcale nie kwestia samoistnego wypalenia.
Wszystko zniszczyła marionetka w rękach góry. A ja nie jestem z tych, co tańczą jak im się zagra.
Co się jednak stało, się nie odstanie.
Chciałabym w końcu ośmielić się i wykonać pierwszy krok - przeprowadzkę do Wrocławia. Przynajmniej na czas studiów magisterskich...

I co ważniejsze, znaleźć nową pracę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.