Jesień to jedna z moich ulubionych pór roku. Kocham szeleszczące pod
stopami kolorowe liście, zapach powietrza, dymu, kasztany. Jesień
nastraja mnie pozytywnie, sprawia, że jestem natchniona w wielu
czynnościach jakie wykonuję, zmusza do rozmyślań.
Przedwczoraj były czterdzieste siódme urodziny mojej mamy.
Dziś są dwudzieste czwarte urodziny mojego D. Po raz pierwszy spędzimy je przy kolacji z winem.
Od poniedziałku śpimy w nowym mieszkaniu. Budzimy się i zasypiamy przy
sobie. Jest fajnie, ale jeszcze tego nie czuję. Nie czuję, że to nasze miejsce. Kiedy wracam do domu, do swojego pokoju, rodziny i kotki, to wtedy dopiero jestem na swoim miejscu. Mam nadzieję, że to kwestia przyzwyczajenia...
Pobyt w Puerto de La Cruz był bardzo udany. Piękne miejsce, woda, hotel,
dobre jedzenie. Hiszpanie mnie bardzo pozytywnie zaskoczyli swoją
grzecznością, uprzejmością i pogodą ducha. Miałam delfiny, orkę i
wieloryby na wyciągnięcie ręki. Byczyłam się w cieniu palm.
Niezapomniane wakacje.
Dzięki jesieni, powracam do pisania powieści.
Teraz tylko brakuje mi uwierzenia w Boga...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz