Zdjęcia do paszportu zrobione. Oferty wybrane. Pieniądze prawie, że
uzbierane. Jednak nie Grecja a Egipt. We wrześniu. Śnię o nim po nocach i
nie mogę się doczekać.
Rok 2012 jest jednak wyjątkowy. Cztery dni temu skończyłam dwadzieścia
trzy lata. 24 sierpnia siódma rocznica pożycia pozamałżeńskiego. Od 1
września będę mieszkać z moją połówką. W połowie września lecimy na
tydzień do Egiptu. Zobaczymy piramidy, będziemy nurkować i podziwiać
afrykańską ziemię. Wszystko się pięknie układa, więc nawet jeśli w
grudniu skończy się świat - zdążę zaznać tego i owego.
Jednakże jak na cholerną i niepoprawną patriotkę przystało, coś mnie
kuje w sercu na myśl, że nie zobaczę w tym roku Morza Bałtyckiego...
Ubolewam również nad faktem, że kiedy mi się wszystko zaczyna układać, moi bliscy coś tracą. Nie mam na to wpływu oczywiście, ale żałuję, że nic nie mogę zrobić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz