Nie chcę zapeszać, tfu!, tfu!, ale wszystko wskazuje na to, że siódmą
rocznicę spędzimy mocząc tyłki w Morzu Śródziemnym, w kraju, który
kocham od zawsze miłością jeszcze nieodwzajemnioną.
Właściwie to nie byłam w swoim życiu nigdzie i niewiele widziałam.
Mieszkając praktycznie na południu Polski, mając zaledwie 15 kilometrów
do czeskiej granicy (jedyny obcy kraj w którym byłam) wyściubiłam swój
nos najdalej nad Morze Bałtyckie. Nie dlatego, że nie lubię podróżować.
Nie dlatego, że nie mam czasu podróżować...
Ale czas to zmienić. Nie trzymać kurczowo w garści pieniędzy. Odważyć się. Siódma rocznica jest tego warta!
Teraz pozostaje tylko chodzić regularnie, trzy razy w tygodniu, na siłownię. Jak dotychczas.
Zeus, ready or not, here I come!
♫ ♥ ♫
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz