102. Masochizm myślowy

Dość często myślę o śmierci, a że wyobraźnię rozwiniętą mam aż nadto, obrazy te są piekielnie realne. Nie wiem skąd mi się to bierze; wyobrażam sobie pogrzeby, lament, rozpacz, płacz, życie po śmierci, wypadki. Ostatnio ciągle prześladuje mnie jedna wizja, a to za sprawą tej piosenki, która często włącza się w moim iPodzie akurat kiedy jestem w pracy i prowadzę busa. Działa na moją wyobraźnię jak żadna inna.
Przez nią widzę jak spadam samochodem do przepaści. Albo do wody, zależy. Widzę jak wypadam z drogi, lecę, moje knykcie są białe od zaciskania dłoni na kierownicy, słyszę tę piosenkę i jestem zupełnie spokojna. A to wszystko w zwolnionym tempie. Nie widzę samego aktu śmierci, ale wiem, że on nastąpi. Czuję się wolna.
Jednak pomimo piękna jaki dostrzegam w tym zmyślonym obrazie, trwożę się na samą myśl, że umrę. Ja, moi bliscy, mój kot. Że wszyscy umrzemy.

Kocham ten utwór, bez różnicy co we mnie powoduje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.