Przez nią widzę jak spadam samochodem do przepaści. Albo do wody, zależy. Widzę jak wypadam z drogi, lecę, moje knykcie są białe od zaciskania dłoni na kierownicy, słyszę tę piosenkę i jestem zupełnie spokojna. A to wszystko w zwolnionym tempie. Nie widzę samego aktu śmierci, ale wiem, że on nastąpi. Czuję się wolna.
Jednak pomimo piękna jaki dostrzegam w tym zmyślonym obrazie, trwożę się na samą myśl, że umrę. Ja, moi bliscy, mój kot. Że wszyscy umrzemy.
Kocham ten utwór, bez różnicy co we mnie powoduje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz