Wpis jest setny, więc nie może być o rzeczach smutnych.
W końcu udało nam się znaleźć mieszkanie. Brzmiało pięknie w mailu, a
wygląda tak samo - zachwyciłam się pierwszym spojrzeniem i poczułam, że
to to.
Dwa małe pokoje, jeden ogromny salon z wielkim łóżkiem, telewizorem na
ścianie, kominkiem w rogu, kuchnia w pełni wyposażona (zmywarka,
zmywarka, zmywarka!) do tego dochodzi dobra lokalizacja - centrum,
zaledwie jedna ulica od mojego rodzinnego mieszkania.
Wprowadzamy się w sierpniu, więc mam jeszcze sporo czasu na nastawienie się psychiczne i na strącenie siebie z piedestału...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz