Jest beznadziejnie. Wynajęcie sensownego mieszkania w sensownej cenie
graniczy z cudem. (Dla porównania: moje miasto liczy 20 444 mieszkańców,
Wrocław 632 996, a ceny są cholernie zbliżone!).
Ta sprawa dusi mnie od środka i odbiera mi radość życia. Łzy bezsilności
i złości same pojawiają się w moich oczach. Jest tak bardzo
beznadziejnie.
Po prawie siedmiu latach bycia razem, widujemy się jak pieprzone
szczeniaki - od piętnastej do dwudziestej - przy dobrym wietrze. Albo
wcale jeśli on pracuje na popołudniową zmianę.
Tak cholernie chce mi się krzyczeć. Na cały świat.
Tęsknię i powoli umieram.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz