Ludzie sporo marzą. O super nowoczesnych samochodach, egzotycznych
wycieczkach, seksie ze znaną osobą i o innych "górno i niskolotnych"
sprawach. W porządku. My, Polacy, też o tym marzymy. Też chcemy pojechać
do Maroko i jeździć najnowszym Volvo. Ale nie o tym mowa. Są bowiem
dwie sprawy, o których marzy większość Polaków. Marzymy o czymś, co
powinniśmy mieć. O czymś, co inne państwa (Anglia, Niemcy (...) ), mają
na, prawie, pstryknięcie palca.
Bo my, Polacy, mamy dwa marzenia: mieć godną i opłacalną pracę i własne, wygodne, mieszkanie.
Nie
jestem wyjątkiem. Marzę zwłaszcza o swoim mieszkaniu. Marzę, żeby mój
mężczyzna znalazł dobrze płatną i satysfakcjonującą go pracę. Marzę,
żeby po ponad sześciu latach bycia razem, w końcu BYĆ razem - mieszkać i
żyć na co dzień. Marzę, żeby zostać matką i mieć warunki - czas i
pieniądze - na wychowywanie dziecka. Marzę o tym, żeby w tej niedalekiej
przyszłości nie martwić się o to, o co człowiek w dobrym państwie
martwić się nie musi - o jedzenie, zapłacenie rachunków, o kulturalne
rozrywki.
Nie widzę jednak tego wszystkiego w pięknych, jasnych kolorach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz