85. Umieram, zasłoń okno, proszę

Kiedy przeklęta angina przygniotła Cię do łóżka, gorączka nie schodziła z 38,6 stopni, kości i stawy bolały tak, że nie mogłaś się podnieść z łóżka i nie miał się kto Tobą zaopiekować, to szczerze Ci współczuję.
Posiadam najwspanialszy skarb u swojego boku. Najwspanialszy jaki kobieta może mieć - czułego i troskliwego faceta.
Faceta, który siedział ze mną nawet gdy byłam nie do zniesienia, który scałowywał łzy z moich rozpalonych policzków, przyniósł obiad i nie obraził się, gdy wzięłam z niego tylko dwa kęsy, przykładał kompres to gorącego czoła, przykrywał, co chwilę wstawał i podawał potrzebne rzeczy, nie denerwował się, gdy zasypiałam. Faceta, który ani przez chwilę nie dał mi odczuć, że w spoconych i posklejanych od gorączki włosach jestem brzydka, oglądał ze mną bajki i nie zwracał uwagi na to, że sam się może zarazić.
Takie chwile utwierdzają mnie w tym, że "w zdrowiu i w chorobie".
Świeża sprawa. A świeższa to subkliniczna niedoczynność tarczycy i najmniejsza dawka Euthyroxu na parę miesięcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.