84. Niewiedza jest gorsza od wiedzy

Jestem po dwóch badaniach krwi i USG tarczycy. Pierwsze pobieranie krwi było ogólne, drugie kierunkowe. Wyniki pierwszego wskazały na niedoczynność tarczycy i zapalenie tejże. Drugie z kolei, w duecie z USG, wykazały, że z moją tarczycą jest raczej na pewno wszystko w porządku, a problem leży gdzie indziej. No właśnie - tylko gdzie...?
Podejrzenia są, że nie tak pracuje moja przysadka mózgowa, a żadna choroba z "mózgiem" w nazwie nie napawa mnie optymizmem. Z wypowiedzi lekarza zdołałam zrozumieć, że:
- zarówno przysadka mózgowa jak i tarczyca produkują hormony,
- tarczyca ma za zadanie blokować nadmiar hormonów wyprodukowanych przez przysadkę mózgową,
- moja tarczyca pomimo że funkcjonuje prawidłowo, nie hamuje nadmiaru hormonów wyprodukowanych przez przysadkę mózgową, tak więc mam teoretycznie nadmiar hormonów w organizmie.
Jestem jeszcze przed wizytą u endokrynologa, więc niewiele z tego rozumiem. Jeśli mam być szczera, to NIC z tego nie rozumiem. Wiem jedno: może być bardzo źle albo przeciwnie - problem jest błahy/źle zrobili wyniki w laboratorium/taki mój urok, że moje OB krwi sięga 80 czegoś tam, kiedy norma to <12. OB z kolei wskazuje na stan zapalny. Moje OB wskazuje na mega stan zapalny - tylko czego? Tej cholernej przysadki mózgowej? A może czegoś z kręgu ginekologicznego, bo i tak może być?
Jeśli to coś w głowie, to przynajmniej wyjaśnią się moje nagłe i intensywne bóle migrenowe, światłowstręt i rzadkie zawroty.

Nie panikuję, nie jestem zadowolona, czuję się wyprana z uczuć. Nie ukrywam, że cała ta sprawa nieco mnie przeraża, ale staram się nie martwić na zapas. Czuję, że będzie dobrze, ale w głowie mam milion scenariuszy, czarnych i złych. Staram się przygotować na wszystko, co złe. Bo na dobre nie muszę się przygotowywać - już jestem gotowa. To o złym gdybam. Zastanawiam się, co jeśli to, siamto i tamto ku niezadowoleniu mojego faceta, który uważa, że nie przyjmuję do swojej wiadomości, że może mi nie być nic. Kiedy ja, a jakże, przyjmuję! Ale nie mam możliwości gdybania o tym, co zrobię jeśli będę zdrowa, bo to logiczne co zrobię.

Aktualny bilans:
jestem pusta w środku, czuję się źle, mój chłopak nie rozumie, że potrzebuję się po prostu wygadać i wyrzucić z siebie czarne myśli, twierdząc, że wywołam wilka z lasu i że nie biorę pod uwagi, że być może jestem zdrów jak ryba, co z kolei poskutkowało pożegnaniem się w nerwowej atmosferze, moim poczuciu samotności i wyrzutami sumienia, też moimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.