Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie ma ideałów. Ideały istnieją i
czekają na odkrycie, a idealny mężczyzna na pewno nie jest pozbawiony
wad, bo któż ich nie ma?
Mój facet jest ideałem. Jest męski,
romantyczny, wrażliwy, czuły, opiekuńczy, troskliwy, inteligentny,
empatyczny, dobry... - mogłabym tak wymieniać dniami i nocami i
uwierzcie, nie ma w tym grama wyolbrzymienia. To taki facet o jakim
marzą matki i babcie dla swoich pociech, a i pociechy o takowym śnią.
Rycerz na białym koniu gotów wybawić z każdej opresji, będący oparciem w
każdej sytuacji.
I tak od sześciu lat.
Wady posiada, a jakże,
takie jak wszyscy inni samce. Jest niedomyślny, to przede wszystkim.
Ostatnie kwiaty dostałam od niego na Walentynki (na odległość), na Dzień
Kobiet zawsze coś mu stoi na przeszkodzie w drodze do kwiaciarni, o
skomplementowaniu mojego wyglądu nie wspomnę. No właśnie, ale to za
chwilę. Ponadto lubi jak się go chwali co spada często do kategorii
przechwałek, no i jest nieodporny na konstruktywną krytykę obrażając się
przy tym gorzej niż... (chciało by się napisać "baba", ale jako
przeciwniczka takich tekstów we właściwym momencie ugryzłam się w
język). Strzela focha nawet jak z radością (lub też uwielbieniem) patrzę
na ulubionego aktora w telewizji/kinie.
Ale to nic przy TYM. Bo TO jest naprawdę czymś wielkim. TO, według mnie, co może być zupełnie subiektywną opinią, uwłacza i podważa moją kobiecość.
Bo, ponieważ, według niego, powinnam (albo mogłabym):
- chodzić do solarium i nie być taka blada,
- zmienić kolor włosów na blond,
- być niższa,
- nosić wysokie obcasy, pomijając fakt, że w wysokich obcasach jestem wyższa od niego,
- ubierać obcisłe ubrania i nie zwracać uwagi, że pokazuję wszystkim swoje fałdy tłuszczu,
- mieć ciągłą ochotę na seks, bo przecież on ma, to dlaczego ja mam nie mieć?,
- używać kremów przeciwzmarszczkowych, bo przecież chwila moment i je będę mieć,
i, gwóźdź do trumny:
- UBIERAĆ SIĘ BARDZIEJ MŁODZIEŻOWO, A NAJLEPIEJ TAK JAK MOJA MAMA.
Auć, zabolało. Bardzo kurwa mocno.
Zastrzeżeń do mojej kobiecości nie ma, gdy idziemy do łóżka, ale jak może mieć, skoro wtedy jestem rozebrana, a nie ubrana?
Są miesiące, gdy czuję się najpiękniejszą na świecie, żebym potem być pieprzonym kocmołuchem.
Wiem, że ta sytuacja ma dwie strony medalu, moją i jego, ale moje odczucie właśnie tak wygląda. W skrócie.
Niedomyślny, głupi, debilny, świński, idealny facet.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz