53. Oh Death part two

Wiem, że ostatnio smęcę tylko o jednym, ale co zrobić, jak śmierć jest wokół.
Czterdziestoczteroletni, zdrowy mężczyzna jechał na rowerze. Upadł. Nie żyje. Dobry kolega rodziców, jeszcze z harcerstwa, w dalszym ciągu w to nie wierzą. Znam wszystkie młodzieńcze historie z jego i rodziców udziałem. Pogrzeb tydzień temu.
Młody, uśmiechnięty, czerpiący z życia garściami, trzydziestoletni chłopak. Jeden z lepszych kolegów brata, na którego zawsze, w każdej sytuacji można było liczyć. Miał jedną, najważniejszą w swoim życiu pasję - szybkość i motocykle. Pasja, która go zabiła. Brat już nawet nie powstrzymuje łez, a i ja nie potrafię. Chłopakowi zabrakło trzech dni na zrealizowanie swojego planu - otwarcie swojej działalności. Dostał dotację, wszystko było zapięte na ostatni guzik - zabrakło jednego. Jego. Był człowiekiem, obok którego nie można było przejść obojętne. Niedawno skończył trzydzieści lat...

Symboliczne pożegnanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.