Obudziłam się taka sama jak wczoraj. Przyjrzałam się dokładnie swojej
twarzy - zmarszczek brak. Przeczesałam włosy - siwych nie znaleziono.
Obejrzałam dłonie - są gładkie. Niby nic się nie zmieniło. Spoglądam w
górę widzę kolorowy, dmuchany, okrągły sufit. Pociągam nosem - czuję
zapach ulubionych frezji.
Dwadzieścia jeden lat temu, około godziny dwudziestej drugiej przyszłam na świat.
Z planem na siebie i swoje życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz