42. ... więc wybaczysz mi, że wszystko przeze mnie...

2009 rok odcinam grubą kreską. Jak gdyby nigdy go nie było. Nie było.
Obudziłam się z długiego snu, z letargu. Mam odrętwiałe nogi i palce - je zdołam rozruszać. Mam głowę wypełnioną wspomnieniami mnie samej, które w ogóle do mnie nie pasują - je zdołam zepchnąć w najbardziej oddalony kąt umysłu. Mam poczucie, że narobiłam wiele głupstw i błędów - na nich mogę tylko uczyć. Siebie.
Nie mogę sobie przypomnieć jak wyglądała moja twarz. Wiem jak wygląda teraz. Całkiem normalnie. Żadnych śladów bitwy. Żadnych nowych blizn, a przecież lustro nie kłamie.
Zastanawiam się czy sobie wybaczę, czy mogę, czy powinnam. Wydaje mi się, że jestem w stanie to zrobić. Nie wiem jednak czy mam do tego prawo.
Nigdy nie będę w stanie odwdzięczyć się Jemu. Był zawsze, w każdej chwili mojej okrutności. Dał mi siłę do poprawy. Dał mi więcej miłości niż oczekiwałam. Chociaż nigdy na to nie zasługiwałam... Nawet sobie nie zdaje sprawy z tego jak ważną rolę odegrał w tym wszystkim. O ile szczęście, los, pozwoli, nigdy się tego nie dowie.
Czuję, jakbym przeżywała drugą, tą miłosną, rozkwitającą, młodość. Lżej mi na sercu, o wiele lżej.
Teraz naprawdę wierzę, że wszystko będzie dobrze. Przecież pierwsza prawdziwa miłość nigdy nie mija...

Nie pragnę, żeby Nowy Rok był lepszy od starego, niech tylko nie będzie gorszy. Plany na najbliższą przyszłość zajmują mi głowę; zdać egzamin na prawo jazdy, znaleźć się na czwartym semestrze, zaplanować ferie, a co ważniejsze, nie zaniedbywać bloga. ;]
Szczęśliwego Nowego Roku życzę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.