13. Marzenia senne

Znawca Freuda ze mnie żaden, raczej początkujący amator, który nie wiadomo co sobie wyobraża. Amator zarażony zainteresowaniem psychoanalizą. Ponoć swoje sny najłatwiej interpretować.

Śnił mi się mój adwokat, miał około trzydziestu-czterdziestu lat, siwiejące skronie, ubrany był w garnitur, jeździł tym swoim samochodem co go ostatnio w nim widziałam. Dużym, srebrnym, porządnym, nowoczesnym - marki niestety nie znam.
Przyjechał po mnie i powiedział "Pani Marto, proszę wsiąść, musimy porozmawiać o sprawie, czego ostatnio nie zrobiliśmy", więc wsiadłam, bo to przecież mój adwokat. Byłam spokojna, czułam się bezpiecznie. Jeździliśmy ulicami mojego miasta, kiedy nagle zrobiło mi się niezręcznie, czułam na sobie jego spojrzenie, widziałam jego dłonie zaciskające się na kierownicy, uśmiechał się. Coś powiedział, coś co bliżej przytoczyć nie potrafię, co spowodowało, że postanowiłam natychmiast wyjść. Mecenas odwiózł mnie, szybko zamknęłam za sobą drzwi, wbiegłam po schodach do domu, tam go zobaczyłam. Przestraszyłam się, zadzwoniłam i łamiącym głosem poprosiłam mamę, żeby tu przyszła, w tym czasie usłyszałam otwierające się drzwi i wchodzącego mojego brata, stanął na przeciwko adwokata z groźną miną i kazał mu wyjść - mecenas nadal się uśmiechał, potem wyszedł. Przez te chwilę, kiedy byłam z nim sam na sam, miałam wrażenie, że będzie mnie molestował i to na pewno nie słownie...
Obudziłam się o 3:00, zupełnie nie wiem dlaczego przestraszona jak diabli.

Groteskowa część; interpretacja:

Śnił mi się mój adwokat, miał około trzydziestu-czterdziestu lat, siwiejące skronie
Pozbywając się zahamowań, ta część wydaje się proste. Oprócz statusu społecznego jaki posiadają adwokaci i siwiejących skroni, do tej części pasuje mój kierowca, który jest dość przystojnym mężczyzną i niesamowicie lubię, jak akurat on prowadzi.

jeździł tym swoim samochodem co go ostatnio w nim widziałam. Dużym, srebrnym, porządnym, nowoczesnym - marki niestety nie znam.
Mój chłopak ma srebrny samochód, a ostatnio pewne wydarzenie z nim (samochodem) związane utknęło mi w pamięci i pewnie nigdy z niej nie wyjdzie.
Możliwe też, że tu chodzi o ostatnie wydarzenia w życiu mojej rodziny: Brat sprzedaje moje ulubione BMW, kupił Volkswagen LT, a idąc dalekosiężnymi skojarzeniami: może czas zrobić prawo jazdy?

Przyjechał po mnie i powiedział "Pani Marto, proszę wsiąść, musimy
porozmawiać o sprawie, czego ostatnio nie zrobiliśmy", więc wsiadłam,
bo to przecież mój adwokat.

Sytuacja związana z moją sprawą, mój adwokat właśnie to powiedział, jak wręczał mi swój prywatny numer telefonu, że będziemy musieli porozmawiać, że się zdzwonimy, bo teraz przeprasza, nie ma czasu. Więc może podświadomie chcę się dowiedzieć więcej, chcę, żeby zadzwonił.

Byłam spokojna, czułam się bezpiecznie. Jeździliśmy ulicami mojego
miasta, kiedy nagle zrobiło mi się niezręcznie, czułam na sobie jego
spojrzenie, widziałam jego dłonie zaciskające się na kierownicy,
uśmiechał się.

Potraktuje to jako całość. Na myśl znowu przychodzi mój kierowca. Czuje się bezpiecznie, kiedy to on prowadzi, jestem spokojna i wyluzowana, zwracam uwagę na jego dłonie, (Lubię męskie dłonie. Są duże i przynoszą na myśl poczucie bezpieczeństwa. Lubię chować swoją niedużą piąstkę w męską dłoń) podobają mi się. Często czuję na sobie jego wzrok, uśmiecham się, on to odwzajemnia. Nie czuję się wtedy niezręcznie, nawet jak spojrzał ostatnio w mój biust, więc nie wiem dlaczego śniłam się sobie w poczuciu niezręczności.
Może jest mi niezręcznie, bo podoba mi się o tyle starszy kierowca?

Coś powiedział, coś co bliżej przytoczyć nie potrafię, co spowodowało, że postanowiłam natychmiast wyjść
Przeciwieństwo mnie. Zwykle konfrontuje zaczepki słowne. Mój sposób na nie pokazanie strachu, na zaczepkę, na atak. Rzadko się odwracam i wychodzę, chyba, że jest to sytuacja kiedy idę z moim D., on tego nie lubi, jak odpowiadam na zaczepki, więc przy nim tego nie robię.

Mecenas odwiózł mnie do domu, szybko zamknęłam za sobą drzwi, wbiegłam po schodach do domu, tam go zobaczyłam.
Dom to z pewnością alegoria miejsca dla mnie najbezpieczniejszego. Gdzie mogę być w stu procentach sobą i chodzić cały dzień w porozciąganych ubraniach. Ale on tam był, ktoś, kogo się obawiałam. Teraz nie potrafię tego zinterpretować.

Przestraszyłam się, zadzwoniłam i łamiącym głosem poprosiłam mamę, żeby
przyszła do domu, w tym czasie usłyszałam otwierające się drzwi i
wchodzącego mojego brata, stanął na przeciwko adwokata z groźną miną i
kazał mu wyjść - mecenas nadal się uśmiechał, potem wyszedł.

Po kolei, mama: osoba, która rozumie, pociesza, do której wciąż jestem przywiązana pępowiną i przeciąć jej nie mogę, nie chcę. Osoba za którą tęsknię kiedy wyjeżdżam, chociażby na dwa dni. Wydaje się więc normalne, że gdy się boję dzwonię do mamy bądź taty lub do D.
Brat: ktoś, kto mnie broni, kto w potrzebie zawsze przyjdzie i pomoże. Mam fajnego brata, więc i nawet we śnie pojawia się w chwili gdy go potrzebuję.

Przez te chwilę, kiedy byłam z nim sam na sam, miałam wrażenie, że będzie mnie molestował i to na pewno nie słownie...
Tego też nijako zinterpretować nie mogę.

Ponoć podtekst seksualny jest we wszystkim, z czego nie zdajemy sobie czasami sprawy, lub nie chcemy zdawać...
Podsumowanie zbędne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.