Jestem rozbita na milion kawałeczków. Towarzyszy mi zraniona duma,
której długo nie odzyskam, brak ambicji który mi tylko zaszkodzić może, a
pewność siebie o którą tak długo walczyłam, o którą tak bardzo się
starałam, uciekła w ułamku sekundy.Czuję się upokorzona tak jak nigdy
jeszcze nie byłam.
I nie pomoże nic. Ani On, ani to, co pomagało
zawsze. Nieważne co ktoś mówi, nieważne ile osób jest w podobnej
sytuacji do mnie, nieważne, że się zdarza, że tak bywa, że nic wielkiego
się nie stało. Ważne, że jestem teraz taka sama jak ci, którzy
olali/wyszli/są idiotami i nie zadali sobie trudu, żeby czegokolwiek się
nauczyć. Nie różnimy się niczym. Łączyć nas będzie wspaniała, wymarzona
pieczątka w indeksie.
Nie potrafię i nie chcę sobie z tym poradzić. Jestem beznadziejna. Beznadziejna i bez nadziei.
To się nie zmieni, ani osiemnastego o szesnastej, ani za tydzień, ani za rok. Zawsze będę żyć z tą myślą.
Potrzeba mi paczki Black Devil. Na cito.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz