8. Skrajność

Z jednej w drugą. Mój stan jest beznadziejny i mimo moich usilnych starań zmienić tego nie potrafię. A może wcale się nie staram. Może tak mi wygodniej. Dostaję szczękościsku na widok ukochanej osoby, jad się leje strumieniami, aż sama sobie dziwię, że jestem w stanie tyle złośliwych tekstów na poczekaniu wymyślić. Brawo. Przyczyna leży w mojej wyimaginowanej główce zapewne, jak zawsze, jak zwykle. Kop by się porządny przydał, bo trzyletnia z hakiem rutyna daje w kość. Dziwne, że tylko mi. Zastanawiający jest jednak czas w jakim mnie to złapało. Nagle i ni z tego ni z owego. Huśtawki nastroju straszne, a tłumaczenie, że kobiety już tak mają są bezcelowe i stereotypowe. I to nie jest ani babska sprawa potocznie zwana okresem ani przesilenie wiosenne bądź zafascynowanie kimś innym.
Więc co jest do cholery?!
A tym bardziej dziwniejsze jest to, że moja chora agresja jest tylko do tej jednej, bezbronnej, spokojnej, cierpliwej, wyrozumiałej, kochanej osoby. A ona jedna pociąga za sobą następne.
Na zakończenie, chciałoby się powiedzieć: "Uspokój się wredna suko, bo się obudzisz z ręką w nocniku!".
I go stracisz.
Amen.

Czas przestać oszukiwać wszystkich wokół i wrócić do blondu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.