Czasami, patrząc przez pryzmat niektórych dzisiejszych wydarzeń, w
chwilach takich jak ta, kiedy mój umysł uciemiężony jest zbyteczną
garścią informacji, które mi się zapewne przydadzą na jutrzejszy termin
zerowy, kiedy za oknem chlapa, mokro, szaro i nieprzyjemnie, kiedy po
prostu mnie wzięło na wspominanie...
Tęsknię za swoją zieloną teczką z Kaczorem Donaldem, która do dziś specyficznie pachnie taką nowością. Tęsknię za rysowaniem szlaczków podkreślających kolejne lekcje, mimo że często brakowało mi pomysłów na niepowtarzalne wzory. Tęsknię
za siedzeniem w ostatniej ławce przy żółtej ścianie i wstawaniem za
każdym razem, kiedy nauczycielka wywołała moje imię, chociaż czasami nie
chodziło o mnie. Tęsknię za drogą do szkoły, tą samą przez 9 lat. Tęsknię za zimą, jesienią, wiosną i latem przeszłości, które inaczej wyglądały aniżeli teraz... Tęsknię za moją sąsiadką, moją pierwszą przyjaciółką. Tęsknię
za przesiadywaniem godzinami na korytarzu, za śpiewaniem w niebogłosy,
za rysowaniem gier na brystolu i czytaniem z zachłannością Dragon Balla.
Tęsknię za tym wszystkim co było...
Mimo że zawsze chciałam być dorosła...
Smutno jest.
♪ Dzieciństwo minęło... Stanowczo za szybko... Oboje jesteśmy zmęczeni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz