4. Dzień jak co dzień

Moje niebo jest zielone, drzewa rażą czerwienią.
Widzę długie nogi, burzę złotych loków, uśmiechy w grymasie wykrzywione. Istoty tak indywidualne, że aż takie same. Maszeruję, marznę w stopy, ręce, głowę. Na siłę wciskam rękawiczki bez palców, usilnie stawiam kołnierz, chodnik stał się ruchomy, glany są niezniszczalne. Gorąca czekolada z uczelnianego automatu jest mą siostrą, rozgrzewa, smakuje, pachnie. Nastraja pozytywnie i nawet podniebienie przestaje swędzieć.
Zmęczenie, monotonia, nawał pracy, za dwa dni na trzy dni znikną sińce pod oczami. Powieki przestaną ciążyć, mocne nuty przestaną brzmieć w słuchawkach.
A potem znowu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.