Natrafiłam dzisiaj na demotywator mówiący o chłopaku lubianym, posiadającym wielu przyjaciół i znajomych, który nie pisał do nich od dłuższego czasu w celu sprawdzenia czy sami się nim zainteresują i sprawdzą, przysłowiowo, czy żyje.
Osobiście nie muszę nawet takiego doświadczenia robić, bo znam jego wynik. Nie. Nikt się nie odzywa, a mam tu na myśli tych bliskich, stałych, nie przelotnich. Więc i ja przestałam, po wielu latach walki. Ja daję im całą siebie, w zamian otrzymując ochłapy ich okazyjnego towarzystwa. Umieszczam ich w każdym moim wycieczkowym, spotkaniowym, grillowym planie, sama nie bedąc umieszczana w ich planach. Dowiaduję się o nich po fakcie, skrywając smutek i zdumienie z powodu mojego niedoinformowania.
Tak nie powinna wyglądać przyjaźń. A skoro tak przyjaźń nie wygląda, to ja nie mam przyjaciół.
A nie powinno tak byc.
OdpowiedzUsuńMoze czas pomyslec nad zmiana otoczenia?
Ehh.. też to znam.. stajesz na rzęsach, a oni tego nie doceniają :( Ale dobrze, że znajomych można sobie wybrać..
OdpowiedzUsuńNie Ci.. to inni.
to przykre, ale ja również ich nie mam..
OdpowiedzUsuń"przyjaźń" to pozór. niektórzy tylko muszą to dopiero odkryć.
Mam przyjaciółkę, ale ostatnio mam zwątpienie czy mogę ją nadal tak nazywać.
OdpowiedzUsuńWiem jak się czujesz. Dbasz, starasz się, tracisz czas, a i tak jest się niedocenianym i pomijanym. ;/
widziałam tego demota i ... miałam podobne wnioski
OdpowiedzUsuń