Mam nieodparte wrażenie, że wszystko jest nie tak jak być powinno. Budzę się z myślą, że nie w tych czasach jest moje miejsce. Nie ten wiek. Obserwuję i nie podoba mi się to, co widzę.
Nie podobają mi się szkoły, gdzie uczeń stał się panem, rodzic dyrektorem, a nauczyciel służącym. Gdzie dzieci na przerwach chodzą z komórkami niczym bezmózgie roboty. Zamiast rozmawiać, bawić się ze sobą, wolą gapić się w coraz większe ekrany smartfonów, przekrzykując się, który z nich ma lepszy sprzęt. Już nawet zabrano uczniom jedną z większych frajd - noszenie dzienników na lekcje, gdyż te papierowe, namacalne, zostały zastąpione elektronicznymi, do których każdy rodzic ma dostęp. Inwigilacja dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pominę z zaciśniętymi zębami spadek poziomu nauczania. Bo zamiast debila dostosować do nauki, to naukę dostosowują do debila.
Nie podoba mi się wszechobecny pośpiech. Brak czasu dla rodziny, dla przyjaciół. Każdy się gdzieś spieszy. Ale po co? Dokąd? Dlaczego nie mamy czasu na spotkania w gronie rodzinnym, przyjaciół, nie potrafimy wysiedzieć na miejscu dłużej niż godzinę, wyciągając przy tym co rusz telefony i wgapiając się w nie? Dlaczego drugi człowiek stał się mniej interesujący od wirtualnego świata? Dlaczego przestaliśmy rozmawiać? Ja nie chcę się spieszyć!
Nawet na koncertach wszystko jest nie tak. Moja obecność na wczorajszym Rock Feście załamała mnie jeszcze bardziej.
- Młodzież gimnazjalno-licealna przed występem zespołu nie skanduje jego nazwy. Myśleliście, że tak, bo to przecież logiczne? Bo tak się robi? Bo tak było "za naszych czasów"? Nic bardziej mylnego. Młodzież gimnazjalno-licealna, będąca większością, krzyczała "NA-PIER-DA-LAĆ!" Przepraszam, w którym momencie coś ominęłam?
- Czym jest pogo, wiedzą wszyscy, pominę więc wyjaśnienia. Podkreślę jednak, że jeżeli ktokolwiek w pogo upadnie, tłumy rąk go podnoszą. Niepisana umowa, tak jest, zawsze było i być powinno.
Ale, o zgrozo, nie jest. Młodzież gimnazjalno-licealna tańcząca swoją wersję pogo, odsuwała się i śmiała z każdego, kto upadł. Narażając go na stratowanie.
- Kinderpunki, wszędzie kinderpunki. Stojący w pierwszym rzędzie na tak bardzo PUNKOWYM koncercie jaki dał Strachy Na Lachy (sorry, chłopaki, że wyszliśmy. Gracie tak bardzo kiepską muzę.).
Przespałam coś?
Czy to ja jestem zniewieściała, tradycyjna, opóźniona?
Oficjalnie: nie cierpię XXI wieku.
Oddam Internet w zamian za namiastkę normalności.
Ja uważam, że moje miejsce powinno być w IX wieku. Nie należę do tych czasów, w których się urodziłam. Mój chłopak uważa tak samo.
OdpowiedzUsuńCo do koncertu - nie ma się co łamać. Na głupotę innych ludzi nic nie można poradzić. ;)
Ps.Nominowałam Cię do The Liebster Awards :)
Chodzi Ci o IX wiek czy XIX? Bo zwątpiłam. :D
UsuńJa czasami czuję się jakaś zacofana, gdy chłopak zaczyna mi mówić o nowych cudeńkach, a ja tylko mówię "nie wiem o co chodzi". Ale dobrze mi w XXI wieku, nie chciałabym żyć w innym.
OdpowiedzUsuńJa, na złość sobie, jestem raczej za pan brat z nowinkami technicznymi. Ale byłabym gotowa je wszystkie poświęcić dla innych wartości. :)
Usuńno właśnie z tego powodu mam z moim facetem dość niewiele znajomych... bo oni wszyscy pasują do tych czasów a my nie :) najbardziej boli ta dehumanizacja, ale... to w sumie nie mój problem. a może?
OdpowiedzUsuńnie chciałabym się cofać jakoś drastycznie, lata 90 by mi wystarczyły. fakt moda była wtedy okropna, ale.. wartości też jakieś inne
OdpowiedzUsuńFakt, lata 90 różnią się od aktualnych (nie biorę pod uwagi polityki), ale to i tak, jak dla mnie, za wcześnie. 70 były spoko. ;)
Usuńteż niejednokrotnie nie nadążam za tym co dzieje się z dzisiejszym światem. zmiany są dobre- o ile idą w dobrym kierunku, a niestety te na które zwracasz uwagę powyżej, bardziej prowadzą do destrukcji. paradoks postępu!
OdpowiedzUsuńObawiam się, że będzie co raz gorzej...
Usuńmasz racje - aktualne czasy są beznadziejne. aktualna młodzież jest beznadziejna. kiedy patrze na to, co nas otacza to zastanawiam sie, jak tak Polska ma wygladać za 10/20/30 lat skoro teraz wiekszosc zachowuje sie wrecz karygodnie (!). wszystkie podstawowe wartosci schodza na duzo dalszy plan. zwyklosc, normalnosc to... zło. a rodzina? to przeżytek. ludzie zapominają o tym, co pozwala szczesliwie żyć.
OdpowiedzUsuńZa te 10/20/30 ludzie będą popełniać samobójstwa albo zabijać się na wzajem...
Usuń