74. New life just beginning

Dorosłam do decyzji. Dorosłam do samodzielności i życia z moim partnerem.
Wyprowadzam się.
Ów decyzja ciągle wisiała na włosku, na granicy. Z jednej strony miłość rodzinnego gniazdka i przyzwyczajenia, a z drugiej uniezależnienie i facet, którego kocham, w dawce całodobowej.
Moim naturalnym środowiskiem jest dom, w którym się wychowywałam i rodzina, która była przy mnie zawsze. To właśnie nimi oddychałam i dotychczas nie potrafiłam z tego wszystkiego zrezygnować na rzecz mojego sześcioletniego związku.
Jednak mówię dosyć. Zdałam sobie sprawę, że jeśli teraz nie podejmę się tego kroku, to w przyszłości będzie co raz trudniej odciąć pępowinę. Teraz jest idealny czas na rozpoczęcie nowego życia.
Przed nami ostatnie wakacje wspólnej beztroski, bo potem na dobre wpadniemy w wir dorosłości, która jest mi tak bardzo odległa.
Wrzesień - witaj Wrocławiu. Na szczęście tylko na dwa lata, bo mój lokalny patriotyzm rozwala mi serce zawsze wtedy, gdy przez dłuższy czas przebywam poza moimi ukochanymi, rodzinnymi terenami.
Nie zdawałam sobie sprawy, że można być tak bardzo przywiązanym do ulic, miejsc, łąk, gór i krajobrazów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.