Dorosłam do decyzji. Dorosłam do samodzielności i życia z moim partnerem.
Wyprowadzam się.
Ów
decyzja ciągle wisiała na włosku, na granicy. Z jednej strony miłość
rodzinnego gniazdka i przyzwyczajenia, a z drugiej uniezależnienie i
facet, którego kocham, w dawce całodobowej.
Moim naturalnym
środowiskiem jest dom, w którym się wychowywałam i rodzina, która była
przy mnie zawsze. To właśnie nimi oddychałam i dotychczas nie potrafiłam
z tego wszystkiego zrezygnować na rzecz mojego sześcioletniego związku.
Jednak
mówię dosyć. Zdałam sobie sprawę, że jeśli teraz nie podejmę się tego
kroku, to w przyszłości będzie co raz trudniej odciąć pępowinę. Teraz
jest idealny czas na rozpoczęcie nowego życia.
Przed nami ostatnie wakacje wspólnej beztroski, bo potem na dobre wpadniemy w wir dorosłości, która jest mi tak bardzo odległa.
Wrzesień
- witaj Wrocławiu. Na szczęście tylko na dwa lata, bo mój lokalny
patriotyzm rozwala mi serce zawsze wtedy, gdy przez dłuższy czas
przebywam poza moimi ukochanymi, rodzinnymi terenami.
Nie zdawałam sobie sprawy, że można być tak bardzo przywiązanym do ulic, miejsc, łąk, gór i krajobrazów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz