65. 2011

Nadszedł czas na małe ponoworoczne podsumowanie.

Zmieniłam się. Jestem bardziej dojrzała w swojej niedojrzałości niż przed rokiem.
Pracuję, a co więcej, daję sobie świetnie radę. Zarabiam i chociaż nie należę do typu ludzi-chomików, większość niemałej dwutygodniówki wydaję lekką ręką - szanuję pieniądz. Szanuję, bo wiem ile mnie kosztowało jego zdobycie. W tym całym wydawaniu nadal jestem altruistką i większą przyjemność sprawia mi obdarowywanie kogoś niż siebie.

Nadal studiuję. Choć lepszym sformułowaniem było by chodzę do uczelni. Strasznie się cieszę, że to ostatni rok i jeśli mam jakąkolwiek motywację, żeby się w końcu wziąć za pisanie pracy licencjackiej to to, żeby się dostać na studia magisterskie. Takie, które chcę. Nie te, które z "braku laku" będą do przełknięcia.

Powoli odcinam pępowinę. I wciąż oddycham. Nie miotam się. Podejmuję racjonalne decyzje. Jest dobrze.

No i najważniejsze. Po pięciu latach mój Ukochany wynajął mieszkanie. Ciężko znosimy rozłąkę i o ile ja sobie lepiej radzę, to Jemu dość ciężko to wychodzi. Wieloletnie co-dniowe spotkania uczyniły z nas rozstaniowe kaleki. Widzimy się tylko w weekendy, co drugi tydzień ja goszczę we Wrocławiu i weekend jest tylko dla nas. Każdy dzień w tygodniu, który możemy spędzić razem jest na wagę złota. Ale radzimy sobie. Uczymy się siebie i poznajemy. Spędzamy czas, jak nigdy nie spędzaliśmy. Mamy swobodę w działaniu. Jest miło, uroczyście, romantycznie i seksownie. Wyjątkowo.
I tak zupełnie przypadkiem, czasami, przechodzi mi przez myśl, aby moja sześćdziesięciokilkuletnia babcia została prababcią.

Kończąc, zdradzę, że moje postanowienie noworoczne nie różni się od zeszłorocznego. Mianowicie: w dalszym ciągu zapuszczać włosy!Najlepsze życzenia na nowy rok dla Was wszystkich! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.