59. Końcowosierpniowy rozgardiasz

Ciesz się podstawówkowiczu, gimnazjalisto, licealisto. Właśnie w te kilka dni przez nieutęsknionym pierwszym września u Ciebie w domu panuje rozgardiasz. Trzeba Ci kupić nowe, horrendalnie drogie podręczniki, bo Minister Edukacji co roku zmienia wytyczne. Musisz mieć komplet pachnących zeszytów w fikuśnych, ładnych okładkach, kilka w kratkę, jeden w linie, jeden czysty. Do tego długopisy/pióro/piórnik/kredki/flamastry/cienkopisy/pastele/bloki rysunkowe i techniczne/plastelinę/plecak/komplet linijek/cyrkiel (...).
Zastanawiasz się co będzie w nowym roku szkolnym, czy koledzy i koleżanki z klasy się zmienili, czy ktoś do Was dojdzie, jacy będą nauczyciele. Myślisz o tym, co będziecie robić na przerwach, co omawiać na przedmiotach, ile będziecie mieć lekcji.
Klniesz, wyrywasz sobie włosy z głowy - bo to przecież już koniec wakacji. Wmawiasz sobie, że te miesiące nauki szybko miną i znowu będą wakacje. Chciałbyś już skończyć szkołę...
Ciesz się podstawówkowiczu, gimnazjalisto, licealisto - student tego nie ma. Student ostatniego roku ma jeden, gruby zeszyt A4. Student ma samochód i sam dojeżdża do uczelni. Student może chodzić na zajęcia wtedy, kiedy chce. Student nie ma tego, co macie Wy: smak i zapach beztroskiej młodości.


Student jest smutny i tęskni.


/Z tego smutku i tęsknoty zapomniałam wspomnieć o 24 sierpnia. 24 sierpnia to szczególny, szczęśliwy dzień. Bo pięć lat wstecz od 24 dnia sierpnia, pan D. spytał czy zechcę z nim być. Pół dekady razem, to szmat czasu, naprawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.