Około pięćdziesięciu dni do końca wakacji i pomijając fakt, że mam
mnóstwo czasu, tak właściwie to go nie mam. Nie robię tak właściwie nic
konstruktywnego - oglądam filmy, czytam, tak dokładnie to połykam
książki, zwiedzam i... piszę swoją powieść. Skutecznie realizuje swoje
największe marzenie, a co więcej, w gruncie rzeczy wierzę, że mi się
uda. Pięćdziesiąt stron za mną, z których jestem bardzo zadowolona,
jeszcze co najmniej sto i będę się płaszczyć w wydawnictwach. Trzystu
stronicowa książka będzie akurat, postawiłam sobie poprzeczkę właśnie na
takiej wysokości.
Dlatego wybaczcie drodzy wirtualni, blogowi znajomi. Wrócę do Was,
zapewne wtedy jak zaczną się studia i czasu naprawdę mieć nie będę. ;)
A może wcześniej.
17.08-22.08 - Sarbinowo. Mogę się założyć, że będzie padał deszcz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz