23. Mój pierwszy raz

19 kwiecień 2009 rok, Wrocław, klub Alibi, godzina 19:00, mój pierwszy w życiu koncert.
Cały dzień to jeden wielki chaos, do osiemnastej nie wiedziałam czy uda mi się tam być, presja Z., podziałała, urwałam się z rodzinnego wyjazdu, wsadziłam glany na stopy i wyruszyłam. Fajny Z., kupił mi bilet wcześniej, zawsze to piątka w kieszeni.
Wchodzimy, zajmujemy dobre miejsce, odpalamy papierosa i grzecznie czekamy. 19:20, 19:30... Papieros za papierosem, ja co raz bardziej zdenerwowana, że nie usłyszę Analogsów,mam tylko trzy godziny.
W końcu pierwszy support - Kapela hardcore punk - Upside Down. Fajnie chłopaki grali, można było się poruszać, chociaż na sali osób niewiele - każdy czekał na gwóźdź programu.
Pogo pod sceną i wyprowadzony przez ochroniarzy koleś - ktoś dostał z łokcia, ktoś się przewrócił, kelnerka co rusz wymienia popielniczkę.
Minęło czterdzieści minut, następna kapela: 1125. Facet śpiewał po polsku i po angielsku - nie wyłapałam żadnego słowa. Głowa bolała od huku muzyki, zdarte gardło wokalisty i błagania, żeby w końcu zeszli ze sceny...
"Z., patrz! Piguła!" - niedaleko nas, w całej okazałości.
21:30, The Analogs wkraczają na scenę. "Jeszcze chwilę, poczekajcie, proszę!" - wysyłam smsa rodzicom. Stroją się, zaczynają, emocje sięgają zenitu, a ja muszę wyjść...
Nie ma nic gorszego.

12 września kolejny koncert we Wrocławiu.
Do zobaczenia, chłopaki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.