Opowiem Ci historię...
25 czerwca 2005 roku, Ona spotkała Jego.
Zupełnie przypadkowo mimo, że On był przyjacielem Jej kuzyna od zawsze. Z
Jej strony nic nie zaiskrzyło, ot chłopak jakich wielu, na pierwszy
rzut oka niczym nie wyróżniający się. Jednak On, niespodziewanie, coraz
częściej się przy Niej pojawiał. Minął miesiąc i drugi, a Ich znajomość
przerodziła się w coś więcej. Nadszedł 24 sierpnia 2005 roku. On
przyszedł do Niej jak zwykle i wieczorem zadał Jej ważne pytanie, czy
chce z Nim być. Zgodziła się. Była zakompleksioną dziewczynką bez
nadziei, kiedy Jej świat zawirował i żyła życiem, jakiego nie znała.
Mijał
czas, a Ona czuła, że uczucie jakim darzy chłopaka jest jak najbardziej
prawdziwe. Kochała Go całym sercem i chciała mieć zawsze przy sobie. On
czuł podobnie, jednak nie okazywał tego z taką samą siłą jak Ona.
Minął
rok, Ich pierwsza rocznica. Mieli za sobą wiele poważnych przeżyć,
które cementowało Ich związek. Ona wiedziała, że to już na zawsze.
Minął
drugi rok, Ona nadal nie wyobrażała sobie świata bez Niego, kochała Go
każdym calem swojego serca, tęskniła w każdej sekundzie, potrzebowała
niczym powietrza! On kochał Ją, byli szczęśliwi.
Minął trzeci rok.
Ona wiedziała, że On, to właśnie ten. Pragnęła przy Nim zasypiać i się
budzić. Korzystała z każdej okazji, żeby mieć Go wieczorami, w nocy,
wtulać się i wciągać nosem zapach. Był cały Jej. On, kochał Ją z nie
mniejszą siłą, jednak Ona ciągle miała w głowie natrętną myśl, że On nie
potrzebuje Jej tak samo mocno, jak Ona Jego. Jego czyny również na to
wskazywały. Mimo tego, czuła, że Ją kocha i to Jej wystarczało.
Kilka
miesięcy temu, rolę się obróciły. Ona nie jest już o Niego zazdrosna.
Kiedy się nie widzą dzień, dwa, Ona za Nim nie tęskni. Częściej niż
kiedyś woli spędzać czas sama, aniżeli z Nim. Codzienne spacery skraca
jak tylko może. Nie potrzebuje tak wielkiej dawki uczuć, wystarcza Jej
minimum, nie potrzebuje pocałunków, wystarczają Jej przelotne całusy.
Nie chce mówić o przyszłości, tłumacząc się, że w życiu nie można być
niczego pewnym. Nie kombinuje jak tu spędzić z Nim noc. Nie jest dla
Niego miła, częściej wredna i złośliwa. Nie musi mówić, że kocha, nie
musi słuchać, że jest kochana. Nie potrafi już spać obok kogoś...
A
On? On Ją przytula, całuje, zasypuje komplementami - ku Jej złości.
Pragnie być przy Niej dniami i nocami - ku Jej niezrozumieniu. On
planuje przyszłość - ku Jej rozbawieniu. On jest nadzwyczajnie miły,
kochany i uroczy - ku Jej niezadowoleniu...
_______________________________________
Chciałabym, żeby Ona odnalazła swoją drogę. Żeby "nie wiem" zamieniło się w "tak".
Chciałabym Ją uwolnić od wątpliwości, pytań, wyrzutów sumienia, żalu.
Chciałabym, żeby przestała płakać.
Chciałabym, żeby żyli długo i szczęśliwie. Tak jak Oboje tego chcieli...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz